Pytanie pada w niemal każdej rozmowie o finansowaniu sprzętu. Odpowiedź zależy od trzech rzeczy: formy rozliczenia firmy, planów wobec przedmiotu po zakończeniu umowy i tego, czy w najbliższym czasie będziesz starać się o kredyt.
Leasing operacyjny
Przedmiot pozostaje własnością leasingodawcy, a Ty zaliczasz w koszty całą ratę razem z częścią kapitałową. To najprostsza forma optymalizacji przy sprzęcie, który i tak wymienisz po kilku latach.
Wkład własny bywa symboliczny, procedura krótka, a przy typowych przedmiotach decyzja zapada tego samego dnia. Wykup po zakończeniu umowy zwykle wynosi kilka procent wartości.
Leasing finansowy
Przedmiot trafia do ewidencji środków trwałych firmy i to Ty go amortyzujesz. W koszty idzie amortyzacja i część odsetkowa raty, a VAT płacisz jednorazowo z góry.
Ma sens przy maszynach o długim cyklu życia, które zostają w firmie na lata, oraz przy przedmiotach amortyzowanych szybciej niż okres umowy.
Kredyt inwestycyjny
Sprzęt jest Twój od pierwszego dnia, a finansowanie nie jest przypisane do konkretnego dostawcy. Bank sprawdzi jednak firmę znacznie dokładniej niż leasingodawca: potrzebne będą sprawozdania, prognozy i często dodatkowe zabezpieczenie.
Wpływ na zdolność kredytową
To argument, o którym mało kto myśli przy podpisywaniu umowy. Leasing operacyjny obciąża bilans w mniejszym stopniu niż kredyt. Jeśli w perspektywie roku planujesz kredyt na halę albo nieruchomość, wybór formy finansowania sprzętu ma realne znaczenie dla tamtej decyzji.
Jak wybrać w praktyce
Jeśli sprzęt wymienisz za trzy–cztery lata, rozliczasz się na zasadach ogólnych i zależy Ci na czasie leasing operacyjny. Jeśli maszyna ma pracować dekadę, a firma ma zdolność i zabezpieczenie policz kredyt. Przy VAT-owcach z dużą nadwyżką podatku naliczonego warto sprawdzić leasing finansowy.
W każdym z tych wariantów liczy się koszt całkowity, a nie rata. Dwie oferty o identycznej racie potrafią różnić się kilkunastoma tysiącami przy wykupie i opłatach dodatkowych.