Zdolność kredytowa to nie jedna liczba, tylko wynik kilkunastu zmiennych, które każdy bank waży inaczej. Ta sama osoba potrafi dostać w dwóch instytucjach oferty różniące się o sto kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Co bank liczy poza dochodem
Dochód jest punktem wyjścia, ale liczy się jego forma i stabilność. Umowa o pracę na czas nieokreślony po okresie próbnym to najprostszy przypadek. Działalność gospodarcza, umowa zlecenie, dochód z najmu albo z zagranicy wymagają dłuższej historii i innej dokumentacji.
Równie ważna jest strona kosztowa: liczba osób w gospodarstwie domowym, koszty utrzymania przyjmowane przez bank, obecne raty i o czym wiele osób zapomina przyznane limity, nawet nieużywane.
Limity i karty kredytowe
Karta z limitem 20 tysięcy złotych obniża zdolność tak, jakby była w całości wykorzystana. Nieużywany limit w koncie działa tak samo. Zamknięcie ich przed złożeniem wniosku bywa najszybszym sposobem na podniesienie dostępnej kwoty.
Historia w BIK
Brak historii kredytowej wcale nie jest neutralny bank nie ma na czym oprzeć oceny. Krótka, ale terminowo obsługiwana historia (choćby zakup ratalny) działa lepiej niż pusty raport.
Opóźnienia mają różny ciężar. Kilkudniowe sprzed dwóch lat zwykle nie przekreślają wniosku. Opóźnienia powyżej 90 dni to problem, który trzeba wyjaśnić, zanim złoży się dokumenty.
Czego nie robić przed wnioskiem
Nie składaj wniosków „na próbę” w kilku bankach naraz. Każde zapytanie jest widoczne, a seria zapytań w krótkim czasie wygląda w raporcie jak desperacja i sama w sobie obniża ocenę.
Nie zmieniaj pracy tuż przed wnioskiem, nawet na lepiej płatną większość banków wymaga zakończonego okresu próbnego. I nie spłacaj przedwcześnie wszystkich zobowiązań, jeśli miałoby to wyczyścić Twoją historię do zera.
Co da się poprawić w miesiąc
Zamknięcie kart i limitów, spłata najkrótszych zobowiązań, uporządkowanie wpływów na koncie i skorygowanie błędów w raporcie BIK. To zwykle wystarczy, żeby przesunąć sprawę z „odmowa” na „decyzja pozytywna” bez czekania pół roku.